czwartek, 19 lutego 2015

sao paulo, brazylia

Przecudowne Sao Paulo! Ogromne, chaotyczne, niesamowite. I moje ulubione. Gdyby nie mój osobisty przewodnik gubiłabym się tam non stop. Jest to miasto, gdzie żyje około 12 milionów ludzi. Więc do rzeczy. Przyleciałam na lotnisko w Guarulhos. Z każdego lotniska można wydostać się autobusem, a z Guarulhos dodatkowo będzie można pociągiem (za parę lat...buduje się). Bilet na autobus kosztuje już 3,50R$ (kosztował 3,00R$ jak przyjechałam), i z powodu tej podwyżki są nieustanne manifestacje, bywa niebezpiecznie. Obecnie cały stan zmaga się z brakiem wody, więc lepiej się uzbroić w cierpliwość, gdy nie ma wody.
Jak zwykle jest parę miejsc, które można uznać za centrum. Warto przejść się Avenida Paulista, gdzie znajdziemy przede wszystkim hotele, sklepy, centra handlowe oraz muzea. Ja wolę centrum koło placu Se, gdzie stoi olbrzymia katedra. Pełno tam małych kawiarenek, zabytkowej architektury, małych straganów... i złodziei. 

katedra, plac Se

Trzeba wjechać też na dach budynku, gdzie dawniej znajdował się bank. Wjazd jest za darmo na 36 piętro. Na szczycie można spędzić 10 minut. Większość atrakcji Sao Paulo jest za darmo. Nie jest to zbyt turystyczne miasto.




Warto wstąpić również do dzielnicy japońskiej. Znajduje się tam kościółek, jeden z pierwszych, które zostały zbudowane w Sao Paulo. Muszę przyznać, że we mnie wzbudził dreszcze i dość nieprzyjemne uczucia, podobno ludzi przed nim wieszali (tylko legenda, ale zawsze). Cała dzielnica jest ozdobiona lampami w kształcie lampionów. Za 2RS (2,60zł) można uraczyć się japońskimi lodami na mleku sojowym na przykład o smaku mango, czy limonki.



Wysiadając na przystanku Barra Funda, znajdziemy się blisko muzeum, gdzie przetrzymywana była obecna pani prezydent w czasie wojskowej dyktatury. Można znaleźć jej podpis wydrapany w ścianie. Zaraz obok jest muzeum języka portugalskiego czy muzeum malarstwa. Dla mnie jednak największą atrakcją było znalezienie się w miejscu, gdzie zdecydowano na założenie klubu piłkarskiego Corinthians, którego jestem fanką. Znajduje się niedaleko Praca da Luz. To miejsce również bardzo chciałam odwiedzić ze względu na pewien bardzo krótki dokument o prostytutkach na tym placu, (dla ciekawskich) dokument ma angielskie napisy. Są to raczej wywiady, ale chwyta za serce. 


vai Corinthians!

Sao Paulo jest miastem industrialnym, turystów widuje się rzadko, a jak się mówi po angielsku, to mają cię raczej za kogoś stamtąd, kto próbuje się popisać. Wszyscy gdzieś spieszą, raczej z rzadka widuje się uśmiechy. Ale coś w tym mieście jest takiego, że nie pozwala o sobie zapomnieć. Dużo w nim magicznych zakątków, na które życia mi nie starczy, żeby odkryć.