niedziela, 22 marca 2015

segovia, hiszpania

Segowia to jedno z najpiękniejszych miejsc, w których byłam w Hiszpanii. Jest mała, ale dzięki swoim ruinom wydaje się bardzo dostojna, a przy okazji ciepła i witająca wszystkich. Do Segowii najlepiej dojechać z Madrytu pociągiem, bądź autobusem. Z dworca jest bardzo blisko do Starego Miasta, na które warto poświęcić trochę czasu. Ja zaczęłam swój spacer od akweduktu. Ogromny, trochę wybrakowany, ale na pewno robi wrażenie. Z jednej strony można wspiąć się po długich schodach i spojrzeć na miasto z góry, widok ten raczej nie powala, gdyż wychodzi on nie na zamek, który jest najbardziej, oprócz akweduktu, reprezentacyjny, tylko na drugą stronę miasta. 

 akwedukt
 widok z akweduktu

Starymi uliczkami przeszłam właśnie do zamku, którego wejście kojarzy mi się z baśniami z dzieciństwa. Piękna budowla obronna, z której roztaczają się widoki na pola, lasy i dość płaski krajobraz Kastylii i Leónu.

 wejście do zamku


Wracając już na dworzec, warto wejść do jednej z kawiarni na starym mieście i spróbować churros con chocolate. Nie jest to jedzenie typowe dla Segowii czy tego regionu, a uraczyć się można tą bombą kaloryczną w całej Hiszpanii. Ale tak piękne widoki nastrajają do delektowania się i jedzeniem i tym, co widać wokół. Churros to coś smakowo zbliżonego do naszych faworków, wyglądem przypominają bardziej długie i grube paluszki. Są smażone na głębokim oleju i najlepiej smakują nurzane w gorącej, gęstej czekoladzie. Jest to wydatek do 5 euro. Podobno Hiszpanie zajadają się nimi po powrocie z imprezy, i są najlepsze na kaca. Podobno. No cóż, co kraj to obyczaj.