sobota, 12 września 2015

reno, stany zjednoczone

Właśnie wróciłam z mojej trzeciej podróży po Stanach Zjednoczonych i odwiedziłam parę nowych, ciekawych miejsc. Tym razem, udało spełnić jedno marzenie - pojechać autem. Czyli taki tradycyjny, amerykański roadtrip. Chaos w aucie, wszędzie wala się jedzenie, poduszki, koce, książki i wiele butelek po pustych napojach. Ścisk, bo jedziemy w czwórkę. Tanie posiłki w przydrożnych barach. Przystanki na poboczu na szybkie siku. 11 miast, trzy narodowe parki, spływ rzeką, i piękne widoki. Oraz 8000 przejechanych kilometrów. Początek w Reno w stanie Nevada, a koniec w małym miasteczku Nelsonville w stanie Ohio. Postaram się opisać wszystko chronologicznie. Zapraszam do wspólnej podróży!

Reno. Reno jest biedniejszą wersją Las Vegas. A przynajmniej tak jest spostrzegane. Ja do niego zawsze miałam sentyment. I nie tylko ja, bo powstała nawet piosenka (dla ciekawskich). Miasto nie jest ani tak kiczowate, ani tak nachalne jak LV, ale jeśli szukamy rozrywki to ją znajdziemy. Pełno tu kasyn i hoteli. Gdy wjeżdżamy do miasta, w panoramie wybija się ogromny, niesamowicie brzydki hotel - GSR. Pomimo swojego wyglądu i kiczowatego wnętrza, polecam rezerwację pokoju właśnie tam. Zaraz, zaraz, ale pewnie bardzo drogo. No właśnie nie. Reno, a także Las Vegas, które polecam odwiedzać w dni powszednie, bo wtedy są niższe ceny, mnie turystów, a impreza i tak jest, są miastami, gdzie hotele czerpią zyski głównie z kasyna, a hotele są przy okazji. Wydamy 60$ za pokój, w którym są dwa podwójne łóżka, a potem resztę możemy wydać na maszynach. Ja wygrałam 20$. Zawsze coś. 


Reno to pustynia. Jest niemiłosiernie ciepło, tylko czasami coś na horyzoncie ściemnieje, nagle zrywa się wiatr, walą pioruny, a po dziesięciu minutach jest upalnie, jakby cała burza nie miała miejsca. To nie jest miasto do zwiedzania. Nie ma czego, ale za to, jest to wspaniała baza wypadowa, jeśli chcemy pochodzić po górach lub wspinać się. A gdy z wyprawy wracamy zmęczeni, czemu nie przejść się ulicami wieczorem, gdy wszystko jest podświetlone, wypatrując znaku Reno - największego małego miasta na świecie, bo miasto ma właśnie taki slogan. A kasyna będą nas kusić do środka. Pamiętajcie, że jeśli siedzicie przy maszynach wystarczająco długo, to drinki są na koszt kasyna :)