poniedziałek, 6 marca 2017

chodźmy do łóżka w Barcelonie, hiszpania

Pora na kolejne muzeum, dość znane wśród turystów z powodu boskiej Marilyn Monroe machającej z balkonu na Rambli. Mowa o Erotycznym Muzeum Barcelony. Dla co poniektórych będzie to zbyt wyzwolone i śmiałe, więc radzę przestać czytać już teraz. Tych, którzy mają nieco odwagi na więcej zapraszam dalej.

Wstęp kosztuje 9 euro, można otrzymać zniżkę, jeśli przyniesiemy mały kartonik - taki jak ulotka. Zdobyć go możemy na wieszaku z ulotkami w muzeum, które opisywałam w zeszłym tygodniu. Na wstępie dostajemy kieliszeczek szampana oraz informację, że jeśli napiszemy komentarz w mediach społecznościowych na temat muzeum otrzymamy upominek. Otrzymałam, ale nie zdradzę co to było.

Muzeum nie jest duże i na pewno nie jest to odpowiednie dla rozrywki całej rodziny. Zbiory i liczba informacji jest natomiast całkiem duża. Mamy tu również podział na części. Dużą część stanowi historia pornografii i erotyki na przestrzeni wieków w różnych krajach. Mamy tu starożytny Egipt, Grecję i Rzym, a także Chiny i Japonię. Oto kilka ciekawostek:
  • W starożytnej Europie stosunek przedstawiano głównie w pozycji na pieska, bo umniejszało to rolę kobiety.
  • W Starożytnym Egipcie prostytutki były wolne i szanowne.
  • W Chinach im więcej partnerów seksualnych miał Cesarz, tym dłużej żył. Jeden swego czasu miał ich kilka tysięcy.
  • W starożytnym Rzymie seks wyznaczał status społeczny. Nie tylko jego obecność, ale również rola! Członek wyższej warstwy społecznej musiał być zawsze aktywny, bo pasywność była uznana jako zbrodnie na wolnym człowieku.



Na samym wstępie do sali japońskiej jesteśmy witani przez ogromnego penisa z drewna. Najciekawszą rzeczą są jednak ryciny, tzw. shunga. Dla Japończyków seks był przede wszystkim eksperymentem. Znajdziemy tu dosyć odważne sceny, również powiązane z zoofilią. Wśród nich słynna ośmiornica. Co ciekawe jednak, Japończycy kochają się... w ubraniu. Nie mogło również zabraknąć Kamasutry, którą możemy podziwiać na ścianach.




Jest również sala, gdzie na balkonie stoi Marilyn Monroe. My widzimy ją tylko od tyłu. A ta się pręży i macha i posyła całusy turystom spacerującym po Rambli, żeby zachęcić ich do wejścia. Wśród innych sal, warto zajrzeć do tej, która mówi o Hiszpanii. O tej obecnej i dawnej. Mamy tu nawet do obejrzenia filmy pornograficzne jednego z królów Hiszpanii. Dużo dowiemy się również o historii wibratorów oraz można obejrzeć różne wynalazki, które nie wiem czy miały dawać przyjemność czy raczej zadawać ból. Dowiemy się również skąd wziął się termin sadomasochizm, BDSM czy fetysz. 






Moją ulubioną salą jest jednak ta, w której poznajemy rekordy Guinnessa w dziedzinie seksu. Parę z nich zapamiętałam:
  • Największa ilość mężczyzn obsłużonych przez jedną kobietę w ciągu 24 godzin to 919, podczas gdy największa ilość kobiet obsłużonych przez jednego mężczyznę to jedynie 55. No cóż panowie, do roboty!
  • Mięśniami pochwy jedna kobieta podniosła aż 14,5 kilograma.
  • Właścicielką największej pochwy była Kanadyjka cierpiąca na gigantyzm, miała ona (kobieta, nie pochwa) aż 240 cm.
  • Za to właściciel największego penisa żyje w Nowym Jorku i skarży się na kłopoty... przy odprawie bezpieczeństwa na lotnisku. Nic dziwnego przy 34 cm.


Rekordów jest wiele więcej, ale najlepiej sprawdzić to samemu. Na samym końcu polecam chwilę relaksu w Erotycznym Ogrodzie Muzeum. Są w nim organizowane różne występy. Jest tu również sklepik ... z pamiątkami.