piątek, 17 kwietnia 2015

merida, badajoz, hiszpania

Siedząc te sześć miesięcy w Ekstremadurze musiałam się czymś zająć. Nauką nie bardzo, skoro poziom był niższy niż na mojej uczelni. Imprezowaniem, no dobra, niby też, ale Caceres, maleńkie miasteczko, miało maleńkie kluby i nie bardzo było gdzie. No to podróżowaniem! Oczywiście przyznany grant nie wystarczał, żeby się wyżywić, zapłacić za mieszkanie i zwiedzić co się tylko chciało (mimo bardzo niskich cen), ale cośtam w pobliżu można było pozwiedzać. Niedaleko Caceres, leżą dwa miejsca warte odwiedzenia, jest to Badajoz oraz Merida. 

 Badajoz

Merida

Badajoz jest, z tego co pamiętam większe od Caceres, ale na pewno nie aż tak obfite w zabytki. Spacer okazał się krótki. Od kościółka weszłam na stare miasto, obronne mury oraz wspięłam się wyżej w górę, do parku, skąd jest na prawdę ładny widok. Przeszłam się jeszcze mostem. I tak jakby to było na tyle. Moją uwagę przyciągnęła jedna uliczka odchodząca z głównego placu, były tam sklepy z pamiątkami, małe kawiarnie i restauracje, a nad głowami przechodni rozciągał się niebiesko-błękitny "baldachim" rzucający wspaniałe światło na twarze przechodniów. 



Wycieczkę do Badajoz pamiętam raczej jednak ze sposobu, w jaki się tam dostałam. Pierwszy raz w swoim życiu pojechałam autostopem z Caceres. Nie byłam sama, bo chyba trochę brak mi jaj, i tyle aut nas mijało, że w końcu chciałyśmy zrezygnować, a tu nagle zatrzymał się samochód z małżeństwem, które jak się okazało, wykładało na naszej uczelni. Poradzili nam co zwiedzić w Badajoz i jak wszędzie dojść. Podróż minęła szybko, bo z Caceres do Badajoz to równa godzina drogi. Z powrotem udało nam się trafić na panią doktor, która przez godzinę opowiadała o sekretach kuchni z Ekstremadury. Na tyle ciekawie, żeby uśpić moje dwie koleżanki :)

Najmniejsza Merida ma zdecydowanie najwięcej zabytków, bardzo podobna jest do Segovii. Rozpadający się akwedukt, arena do walki z bykami, stare miasto i ruiny, wszędzie. Żeby wszystko zwiedzić w jeden dzień, zrobiłam coś, czego zazwyczaj nie robię i za 8 euro pojechałam pociągiem turystycznym wkoło miasteczka. W parku w Meridzie znajdziemy drzewa z różnych zakątków świata, w tym nasz polski dąb. 


Mimo całego wywodu o kuchni regionu, nie bardzo pamiętam czegoś charakterystycznego, co przytoczyłoby ślinę i kazało ruszyć do kuchni. To kuchnia ciężkostrawna, która nie należy do mojej ulubionej. Ten region ma za to jedną zaletę, jest tu bardzo tanio i stanowi dobrą bazę do zwiedzenia Portugalii. I także tutaj można poczuć autentyczną hiszpańską atmosferę.