niedziela, 16 sierpnia 2015

cincinnatti, stany zjednoczone

Ohio jest przyjemnym stanem, na każde miasto możemy poświęcić jeden dzień. Najtaniej wyjdzie nas Greyhound, autobusy o wysokim standardzie. Bilety najlepiej kupować online, bo są najtańsze. Cincinnatti jest położone nad rzeką Ohio, która jest również granicą stanu. 


To co przykuło moją uwagę to ogromne, kolorowe murale w całym mieście. Spacer możemy rozpocząć od stadionu miejscowej drużyny i przejść się brzegiem rzeki do Underground Railroad Freedom Center czyli muzeum wolności. Tamtędy przebiegała droga do wolności zbiegłych niewolników. Wstęp do muzeum jest płatny, ale kosztuje grosze i polecam, bo jest bardzo ciekawe. Następnie ja udałam się do centrum, które dużo nie różni się od innych młodych, amerykańskich miast. Między ogromnymi wieżowcami można znaleźć architektoniczne perełki albo starsze budownictwo, albo takie, które ma je udawać.




Podczas mojej wycieczki pogoda była upierdliwie gorąca i wilgotna, po czym zebrało się na burzę z piorunami. Zapomniałam kupić wody, i jak na złość nie było żadnego 7/11 czyli najpopularniejszego sklepu w Stanach (i nie tylko), który jest bardzo podobny do naszych marketów Fresh lub Żabka. Można w niej też dostać mój ulubiony napój, czyli Arizona Tea. Czyli coś jak zimna herbata z dużą zawartością wszelakiej chemii i o różnych smakach. U nas też już można ją dostać, ale smaków jest do wyboru ze trzy, a cena przebija nawet kawę w Starbucksie, podczas gdy w stanach za ponad pół litra zapłacimy 1$. Ku mojemu nieszczęściu w Cincinnatti nie zauważyłam też żadnej wodnej fontanny. W USA za wodę nic nie płacimy, wszyscy piją z kranów lub właśnie z takich fontann. Jeśli chcemy w sklepie kupić... no cóż, jest to wydatek większy niż 2 litry coli. Nie wszystko w Stanach jest logiczne.