niedziela, 18 października 2015

nashville, stany zjednoczone

Nie mogę za dużo powiedzieć o stolicy muzyki country, bo nie spędziłam tam dużo czasu. Na pewno mają bardzo miłą obsługę w banku, gdzie musiałam spędzić aż godzinę, zamykając swoje konto bankowe. I wcale nie mówię tego z ironią! Całą godzinę byłam zagadywana przez obsługę na różne tematy i czas zleciał bardzo szybko. W Nashville oprócz okropnego budynku Parthenonu, ubogiej kopii tego w Grecji, jest też Broadway. Póki co jest w remoncie, ale i tak wywiera (a przynajmniej na mnie wywarł) lepsze wrażenie niż ten w Nowym Jorku. Broadway jest szeroki, jest gdzie chodzić, turystów jest zdecydowanie mniej, a kończy się na parku i brzegu rzeki. 



Na Broadway znajdziemy sklepy z kowbojskimi akcesoriami. Ale nie są to akcesoria, w których będziecie wyglądać jak prawdziwy kowboj z prerii, ale jak gwiazda country. Kowbojki z czerwonej skóry z cekinami, różowe kamizelki do kowbojek i kapelusze z szerokim rondem dla każdej prawdziwej cowgirl. W każdym barze można posłuchać muzyki na żywo, albo dać występ samemu. I chyba po to się tu głównie przyjeżdża. 




A po co jeszcze? Żeby zobaczyć budynek Batmana!