poniedziałek, 15 sierpnia 2016

ruszamy w drogę, roadtrip, dzień pierwszy, stany zjednoczone

Kolejna przygoda za mną, wycieczka autem po Stanach Zjednoczonych. Już w zeszłym roku jedną taką odbyłam, przejechaliśmy wtedy 5000 mil. W tym roku było podobnie, tylko że omijaliśmy miasta z daleka, żeby oglądać cuda natury, których w Stanach nie brakuje. Co tydzień zapraszam na sprawozdanie z każdego dnia naszej wycieczki.
Pierwszego dnia, obie z przyjaciółką wylądowałyśmy w Chicago, tam czekał już na nas samochód w wypożyczalni Hertz. Za wynajem samochodu na 13 dni z dwoma kierowcami, zapłaciłyśmy $600. To dosyć niska cena, którą uzyskałyśmy przez rezerwację poprzez polską stronę Hertza (przez amerykańską było dużo drożej). Przez co trochę bałyśmy się, że cena wzrośnie na miejscu. Ale na szczęście było tak jak powinno być. Dostałyśmy auto Chevrolet Malibu. Dla mnie to mało ważne, z czym wiąże się historia podczas późniejszej już trasy. W planach był motel we Fresno, gdzie recepcjonista pyta się jakim autem przyjechałam (byłam sama w recepcji, podczas gdy dziewczyny ogarniały auto) i za cholerę nie umiałam sobie przypomnieć nazwy, więc stwierdziłam, że ... białym. Mina recepcjonisty była bezcenna.



Zaplanowana trasa na pierwszy dzień obejmowała tylko jazdę jak najdalej się da. Pędzimy więc przez Illinois, Wisconsin i Minnesotę, aby dotrzeć do Dakoty Południowej przed zmierzchem. Nie udaje się, bo zaskakuje nas pogoda. Leje tak bardzo, że zwalniamy do 10 mil na godzinę, a przez szybę prawie nic nie widać. 




Na jednej z tak zwanych 'rest area' jest zazwyczaj centrum informacyjne, miejsca parkingowe dla ciężarówek, samochodów osobowych, zasypiamy. Śpimy w aucie, żeby ograniczyć koszta. Co więcej, jest również kibelek otwarty 24/7 oraz umywalki, żeby się można było odświeżyć. Jest również miejsce, żeby wyprowadzić psa. Czasem nawet znajdziemy mapy regionu. 


Pierwszego dnia nie zwiedzamy nic, za to jest radośnie, bo przejeżdżamy przez małą mieścinę, która nazywa się Sparta. Wiele takich miejsc będziemy mijać po drodze.