poniedziałek, 8 sierpnia 2016

wiedeń, austria

Do Wiednia udało mi się pojechać raz w życiu, mimo, że jest stosunkowo blisko z Katowic i śmiało można jechać na jednodniówkę. Wiedeń jest piękny i klimatyczny, ale jakoś nie powalił mnie na kolana, co skutecznie powstrzymuje mnie od jechania tam drugi raz. Dojechać można i pociągiem i autokarem. I będę Was przekonywać, że warto. 




Po pierwsze, jajka Mozarta, a właściwie kulki Mozarta, czyli słodycze sprzedawane na każdym rogu. Mają formę okrągła, a są wypełnione marcepanem i nugatem. Słabość do słodyczy to ja mam, a coś o tak niewłaściwej nazwie, kusi dodatkowo. Do spróbowania jest również słynny tort Sachera, stworzonego właśnie tu, a którego receptura sięga XIX wieku.



Po drugie, piękna i dramatyczna historia o Sissi. Zwiedzając pałac, ogrody i inne budynki o charakterze cesarskim, jej dramat nie mieści się nam w głowie, bo cóż, że nie lubiana za bardzo przez teściową, skoro w takich wygodach żyje (wiem, jej życie było bardziej dramatyczne, upraszczam), a naród ją kocha? A nam, mniej szlachetnie urodzonym, zostaje podziwiać jej suknie za szkłem, jej toaletę za drzwiami, a to wszystko w kolejce tłumu turystów. 






Wiedeń jest zorganizowany. Jedyne odejście od normy pojawia się przy szalonych budynkach Hundertwasser, zarówno tych w mieście jak i przy spalarni śmieci troszkę na uboczu. Gdy będziecie zwiedzać tą dzielnicę, pamiętajcie, że w tych domach normalni (bogaci) ludzie mieszkają i słyszałam już plotkę, że mieszkańcy się bardzo denerwują, gdy im tak turyści non stop fleszem po oknach walą. Może czas na przeprowadzkę w takim razie.





Wiedeń to przede wszystkim miasto dostojne. Jego charakter poznajemy chodząc od jednego zabytkowego kościoła do drugiego. Obecnie, na szczęście, ten oficjalny ton miasta bywa przerywany nowoczesną architekturą, nie tylko Hundertwassera, która ożywia całe miasto i sprawia, że chce się tańczyć. Nie tylko walca.











Koniecznie trzeba zajść również na plac Józefa, gdzie pręży się Józef II Habsburg na koniu. Jedno z najczęściej fotografowanych miejsc we Wiedniu.





Jest również miejsce idealne dla wszystkich miłośników zdjęć panoramicznych miast, wliczając mnie. To wzgórze Kahlenberg skąd widać całe piękno stolicy Austrii.