poniedziałek, 5 grudnia 2016

znalezienie pracy w Barcelonie

To stawiam wszystko na jedną kartę i jadę do mojej ukochanej Barcelony. Śpię u znajomego i aktywnie szukam pracy. No, może nie aż tak aktywnie, bo tylko przez internet. Jak już wspomniałam w poprzednim poście, chodzenie z CV w ręku jest już niemodne, teraz szuka się pracy przez aplikacje, które są reklamowane nawet w telewizji. Niestety, tylko jedna, przynajmniej z mojego doświadczenia, działa, bo znalazłam tam obie moje prace. Aplikacja nazywa się Infojobs i wystarczy wpisać słowa klucze, zaznaczyć lokację i można wybierać. Pierwszą pracę, jako barmanka w barze, którego nazwy nie wspomnę, znalazłam już po trzech dniach. Bar w centrum, dosyć odwiedzany, ale już od początku mocno podejrzane warunki pracy. Mnie nic nie przeszkadzało, kontrakt był, choć historie, które przytaczali moi współpracownicy nieraz zaskakiwały. Aż tu nagle zostaję wezwana do biura i zwolniona. Powód był idiotyczny, ale co zrobić, widocznie karma miała mi za coś odpłacić. Spakowałam rzeczy i do domu... gdzie dociera do mnie wiadomość, że kolejną dziewczynę zwolnili. W ciągu tygodnia zwolnili 7 osób! A wszystko dlatego, że nowy manager miał plany wprowadzić swoich ludzi na nasze miejsca. 

Można się załamać, a można pomyśleć, że tak miało być, a los ma coś innego w zanadrzu. Tydzień poleżałam do góry brzuchem, tydzień postałam na ulotkach, ale ile można, więc tym razem ja rzuciłam pracę. A w kolejnym tygodniu miałam już kolejną pracę, tym razem w biurze przy obsłudze klienta i póki co jest bardzo pozytywnie!

Co potrzeba do pracy w Hiszpanii:

  • Numer NIE, czyli numer identyfikacyjny obcokrajowca. Załatwić można w miarę szybko, jeśli mamy wizytę umówioną. Ja jak wyrabiałam swój w 2011 takich umówionych wizyt nie było i trzeba było stać w bardzo długich kolejkach. Taki numer wyrabia się raz, chyba że mamy numer tymczasowy, który możemy wyrobić dzięki uprzejmości firmy, dla której będziemy pracować. NIE możemy wyrobić również bez kontraktu. Przynajmniej ja tak zrobiłam, ale od 2011 mogło się dużo zmienić.
  • Numer ubezpieczenia (seguridad social), który wyrabiamy już po otrzymaniu NIE, nie trzeba umawiać się wcześniej.
  • Zameldowanie, które załatwiamy na samym początku, bo bez tego ani rusz. I szczerze, to największy wrzód, bo prawie żaden właściciel nie chce zameldować lokatorów. 
  • Jeśli zamierzamy mieszkać w Barcelonie, to warto wyrobić sobie kartę CatSalud, czyli taką naszą kartę NFZ. Z wszystkimi dokumentami powyżej idziemy do szpitala, gdzie podobno dostajemy kartę od ręki. To się okaże, bo jestem w trakcie wyrabiania takiej karty.
Praca jest nowa i wszystko może się zmienić, zwłaszcza, że Hiszpania dalej nie wyszła z kryzysu i pracę można stracić w każdym momencie. Od wszystkiego można się jednak odwołać i kłócić o swoje.